Alison Hamilton na pozór prowadziła idealne życie. Miała
duży, jednopiętrowy dom z basenem. Chodziła do liceum w rodzinnym mieście,
miała wielkie ambicje na przyszłość. Wydaje się, że to jest typowe życie każdej
siedemnastolatki. Ale Alison lubiła dobrze się zabawić, od wakacji dwa tysiące
czternastego roku co weekend wychodziła gdzieś na mieście z przyjaciółmi, najczęściej
na stadion miejski, gdzie pili dużo alkoholu, palili papierosy, często także
parę osób jarało trawkę.
Jednak była już połowa grudnia, a dokładniej czwartek.
Alison leżała u siebie na łóżku słuchając muzyki i rozmyślając nad planami na
weekend. Sprawdziła swój telefon i uśmiechnęła się pod nosem, gdy przeczytała
wiadomość od Jasona.
Cześć księżniczko. Jak Ci minął dzień? Mam nadzieję, że
jutro zobaczymy się chociaż na pół godziny.
Szybko mu odpisała i rzuciła telefon na szafkę stojącą obok
jej łóżka. Ich relacje były skomplikowane, Ali poznała się z nim na imprezie na
sali, wpadła mu w oko. W ostateczności wylądowali na pobliskiej altance całując
się. Jason zakochał się w niej, ona nie ukrywa, że też coś poczuła, ale nie
jest gotowa na poważny związek. Postanowili, że będą się przyjaźnić i zobaczą
co czas im przyniesie. Oczywiście nie była
to zupełnie normalna przyjaźń jaka zazwyczaj jest pomiędzy dziewczyną a
chłopakiem. Sama nie wiedziała co zrobić z ich relacją, czasem wydaje jej się,
że już od dawna jest gotowa, że mogą spróbować,
co jej szkodzi. Jej zależy, jemu zależy, to się może udać. Z rozmyślań wyrwał
ją dzwoniący telefon, odebrała nawet nie patrząc kto dzwoni.
- Jest sprawa Alison – rozległ się głos Scotera po drugiej
stronie, uśmiechnęła się.
- Słucham? -
odpowiedziała poważnym tonem.
- Sobota. My wszyscy. Impreza.
- Naprawdę?! Zajebiście. A dokładniej kto będzie?
- Około czterdziestu osób, nie potrafię ci teraz wszystkich
wymienić, ale sala już jest opłacona, bo to są trochę moje urodziny, trochę
urodziny Matty’ego no i trochę nasza wspólna wigilia! – krzyknął. Alison
zaśmiała się.
- Nie ma sprawy, o której zaczynamy?
- O dziewiętnastej – uśmiechnęła się szeroko, jeszcze chwilę
porozmawiała z jednym ze swoich przyjaciół i po chwili zakończyli rozmowę.
Ponownie zaczęła rozmyślać nad jej relacją z Jasonem, może pójście na tę
imprezę będzie dla niej pretekstem, aby z nim porozmawiać o nich. W końcu gdy
wypije trochę alkoholu.. To na pewno doda jej odwagi. Wzdrygnęła się na dźwięk
SMSa.
Zejdź na dół. Jestem przed Twoim domem. Musimy porozmawiać,
to pilne.
To był Dan. Spojrzała na zegarek, dochodziła dwudziesta
druga. Ubrała bluzę i zmieniła swoje krótkie spodenki na jakieś stare, dziurawe
jeansy. Założyła krótką, puchową kurtkę zimową, rękawiczki, po czym po cichu
zeszła po schodach. Wyszła z domu i szybko przebiegła przez podwórko, a przy
bramce czekał na nią czarnowłosy chłopak w okularach. Uśmiechnęła się, jednak
on tego nie odwzajemnił. Wystawił przed siebie paczkę papierosów, Alison wzięła
jednego. Włożyła go do ust, odpaliła i zaciągnęła się i szybko wypuściła dym.
Poczuła smak mięty na ustach.
- Co się stało? – spytała lekko zaniepokojona. Dan wzruszył
ramionami.
- Elena się stała. Jesteśmy razem pół roku, a lepiej się
układa tobie i Jasonowi, a nawet nie jesteście razem. Dzwonił do mnie Scoter i
rozmawialiśmy na temat imprezy. Ona stwierdziła, że nie idzie, bo jej się nie
chce. Nie widziałem się z nią na weekend już od miesiąca, odkąd wyszła ze
szpitala. Ja tego dłużej nie zniosę – widać było po nim załamanie. Ali nie wiedziała
przez chwilę co odpowiedzieć. Jak można kogoś tak ignorować? Jak można
ignorować tak swojego chłopaka? Zaciągnęła się dwa razy i podała jemu
papierosa.
- Hej… Jeżeli do świąt to się nie zmieni to przykro mi, ale
to nie będzie miało sensu, aby to dłużej ciągnąć. Odnoszę wrażenie, że ona
czeka, abyś to Ty z nią zerwał…
- Ja nigdy z nią nie zerwę, co ja bez niej zrobię? Ja sobie
nie dam rady. Ja ją tak bardzo kocham. Pomóż mi Ali.
- Zawsze będę ci pomagać, jak tylko będę w stanie. Obiecuję
ci to – Dan podał jej końcówkę papierosa, Alison wypaliła go do końca i rzuciła
go pod swoje nogi, po czym zdeptała go. – Dasz sobie radę, masz mnie. W
zasadzie nie tylko mnie, spójrz ile masz przyjaciół. To jej strata, a jestem
pewna, że na imprezie na pewno się pojawi. Nie odpuści takiej okazji.
Dan uśmiechnął się lekko pod nosem, przytulił Alison i
odszedł. Ona sama wróciła do domu, nie
mogła się doczekać sobotniej imprezy, rozmyślała co wtedy będzie się działo. Po
czym zasnęła.
W sobotę pogoda niezbyt dopisywała. Krople deszczu odbijały
się o szybę w aucie, którym jechała Alison. Dochodziła godzina osiemnasta, nie
dość że było kompletnie ciemno to pojawiała się mgła.
- O której po ciebie przyjechać ? – spytała mama Ali, gdy
zaparkowała przed salą.
- Wrócę rano, zostanę na całą noc tutaj. Dzięki za podwózkę!
Cześć! – odpowiedziała, zabrała wszystkie swoje rzeczy i weszła na salę.
Isabelle przypominająca japonkę, o pięknych rysach twarzy, usta miała wymalowane
czerwoną szminką, czarne włosy sięgały jej do łopatek, miała na sobie piękną
biała sukienkę, która miała koronkę na plecach oraz na ramionach. Pomachała
Alison i podeszła do niej. Obok od razu pojawiła się Serena, ciemne oczy podkreśliła
jak zawsze mocnym makijażem. Założyła piękną rozkloszowaną spódniczkę koloru
siwego, do tego cieniutką czarną bluzeczkę. Wszyscy powoli zbierali się na sali
i rozpoczynała się impreza. Ali siedząc na krześle przy oknie z
niecierpliwością wyczekiwała przyjścia Jasona. I w końcu wszedł, a jej serce
zabiło szybciej. Miał na sobie czarną koszulę oraz ciemne jeansy. Swoje brązowe
włosy postawił na żel, co robił bardzo rzadko, ale osiągało znakomity efekt.
Zaczął się rozglądać po sali, aż w końcu ich spojrzenia spotkały się.
Uśmiechnął się. Ali odgarnęła swoje ciemne loki na bok i odeszła od okna.
- To co zaczynamy? – krzyknął Harry po czym uniósł kieliszek
z wódką w górę, inni wzięli przykład i także tak zrobili. Wszyscy zaczęli
śpiewać sto lat jubilatowi. Po czym wypili.
- Widziałaś to? Popił wódkę piwem.. – szepnął do ucha Alison
Jason wskazując na Harry’ego. Alison spojrzała w jego stronę. Wyglądał całkiem
normalnie, rozmawiał właśnie z Blair i Jenny, po czym wyszli z sali. Ali
wzdrygnęła się. Blair i Jenny były znane z tego, że lubiły ostre imprezy, a
konkretniej wciągały narkotyki.. Jeżeli i na tej imprezie znajdzie się
amfetamina lub cokolwiek tego rodzaju to nie skończy się dobrze. Uspakajała samą siebie i trzymała się ciągle
Jasona. Ten nie przejmował się faktem, że na imprezie krążą narkotyki tak
bardzo jak ona. Po kilku wypitych kieliszkach zaciągnął ją nawet na parkiet,
gdzie chwilę potańczyli.
- Chodźmy zapalić – powiedziała. Jason podał jej kurtkę,
wziął także swoją i wyszli razem z sali. Poczuła jak on łapie ją za rękę, a po
całym ciele przeszły jej dreszcze. Odpaliła papierosa i zaciągnęła się. Jason
uniósł brwi do góry.
- Musisz to rzucić – rzekł poważnym tonem. Ali zaśmiała się.
Trzymała w papierosa w ręce, gdy on objął jej twarz dłońmi. Odległość między
ich ustami dzieliły dosłownie kilka milimetrów. Nagle drzwi od sali otworzyły
się z hukiem, a Jason automatycznie opuścił ręce i oddalił swoją twarz. Alison
zaczerpnęła głośno powietrza i odwróciła się chcąc zobaczyć kto właśnie
przerwał tak ważny dla niej moment. Gdy zobaczyła zapłakaną twarz Ruby cała
złość jej przeszła.
- Kochanie, co się stało? – zapytała przytulając ją od razu.
- Ćpają.. Zayn się naćpał. Blair mu dała jedną bombkę w
kuchni i to połknął. Nie mogę w to uwierzyć – opowiedziała.
- Żartujesz sobie.. Co za hipokryta! Zawsze mówiłam, że tego
nigdy nie spróbuję, a on mi odpowiadał, że mam szczęście, bo gdybym to wzięła
to by mi skopał tyłek! – krzyknęła zdenerwowana Ali. Spojrzała się na Jasona,
który kręcił głową. – To jest ci obojętne? Przecież to twój przyjaciel!
- Spokojnie Ali. Dziś nie ma sensu z nim rozmawiać. Naćpał
się a na domiar złego pewnie wypije dużo alkoholu – odpowiedział w miarę
spokojnie. Nie mogła w to uwierzyć. Zawsze tak łatwo można było go doprowadzić
do złości, a to tak… tak łagodnie to przyjął, za łagodnie… Na dworze pojawiało
się coraz więcej osób. Minęło z trzydzieści minut odkąd Alison wyszła z Jasonem
i powoli zaczynała marznąć, a na domiar złego deszcz padał coraz mocniej.
- Harry zaczyna rozrabiać – zakomunikowała Blair, która
wyszła na dwór. Alison spojrzała na nią z pogardą. Wtedy poczuła też jak ktoś
mocno ją obejmuje od tyłu, poczuła jego perfumy i uśmiechnęła się.
- Elena postara się przyjechać! – krzyknął uradowany Dan
podnosząc kciuka do góry. Może jednak ta impreza nie będzie taka zła?
Zastanawiała się Ali, w końcu może i oni się naćpali, pewnie stwierdzą, że
tutaj jest za nudno i polecą gdzieś do jakiegoś większego miasta na jakieś
balety. Dobrze by było. Nawet nie wie jak bardzo się myliła. To co działo się w
ciągu kolejnych kilkunastu minut było najgorszymi momentami w jej życiu, nigdy
nie będzie w stanie o tym zapomnieć, a oddałaby wszystko, aby ktoś wymazał to z
jej pamięci.
Naprzeciwko budynku stało trzech chłopaków. Padało na nich
światło z pobliskiej lampy. Już z daleka widać było, że są młodzi. Mieli co
najwyżej po piętnaście lat, a jednak każdy z nich w prawej ręce trzymał po
butelce piwa.
- Hej, co to za impreza? Można wpaść? Widzę, że macie ładne
dziewczyny! – krzyknął jeden z nich i ruszył w stronę sali.
- One są zajęte! – odkrzyknął im Michael wyrzucając
papierosa na bok. Ten sam chłopak, który krzyczał podszedł do niego i splunął
mu na nogi. Michael natychmiast go popchnął. I tak to wszystko się zaczęło. Ten
próbował go uderzyć, jednak Michael schylił się, unikając ciosu. Wtedy stało
się najgorsze, z sali wyszedł naćpany Harry, którego rozrywała energia. Nie
panował nad tym co robi. Popychał chłopaka, póki nie potknął się na drodze i
uderzył głową w krawężnik. Alison trzymała mocno Jasona, który się rwał.
- Błagam cię, nie idź tam. Nie możesz.
- Ale ja nie chcę zrobić im krzywdy, chcę powstrzymać tego
ćpuna!
Alison nie wytrzymała i go puściła a sama pobiegła w stronę
chłopaka, który uderzył głową w krawężnik. Krew leciała z jego głowy, ale
oddychał, choć stracił przytomność. Jason podbiegł do niej.
- Co z nim? – spytał się jej, jednak nie klękając przy niej.
Inny chłopacy biegli w stronę Harry’ego chcąc odciągnąć go od drugiego
chłopaka, trzeci zniknął z zasięgu wzroku, musiał gdzieś uciec. Harry kopał
chłopaka, który leżał nie ruszając się na chodniku. Zaraz.. czy on był już nie
przytomny? Przecież on go zabije!
- Muszę go położyć w pozycji bocznej, dam sobie radę, ale
niech ktoś do cholery wezwie pogotowie! – krzyknęła Alison. Podeszły do niej Isabelle i Caroline.
Chłopcom udało się odciągnął Harry’ego od biednego chłopaka, który wciąż w
ogóle się nie poruszał. – Dam sobie radę dziewczyny, sprawdźcie co z tamtym a
ja zrobię swoje.
- O mój boże, on nie oddycha! On chyba nie żyje! – krzyknęła
Caroline.
/ proszę o szczerze opinie na temat rozdziału. Wytykajcie mi błędy, bo chcę wiedzieć co mogę poprawić. Więcej opisów? Więcej dialogów? Więcej akcji? Dłuższe rozdziały a może krótsze? I czy w ogóle wam to się podoba. Dobranoc <3
Super :D
OdpowiedzUsuńDługość rozdziałów jest idealna.
Możesz dać trochę więcej dialogów, ale nie musisz, bo Twoje opisy nie są męczące. Ogólnie to piszesz lekko i ciekawie. Strasznie mi się podoba. Zaobserwuję! :D
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńHej, zostałaś nominowana do Liebster Award! Więcej wiadomości na: http://przepowiedniaalex.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńPS. Świetny wpis, czekam na next.
Witam,
OdpowiedzUsuńprosiłaś o opinię więc napiszę, że podoba mi się :)
Pomysł ciekawy, taki mroczny, jeszcze nie czytałam takich opowiadań, zatem myślę, że będę śledzić Twój blog. Długość rozdziału - jak dla mnie idealnie, na drugi raz może być odrobinę dłuższy, ale to tylko taka sugestia.
Widziałam jedną literówkę - teraz nie mogę jej znaleźć, oraz na samym końcu trzeba poprawić zdanie:
Chłopcom udało się odciągnął Harry’ego od biednego chłopaka
odciągnąć
Ale to tylko drobne błędy, które zdarzają sie każdemu. Piszesz nieźle, dajesz interesujące opisy, dialogi są również przemyślane, akcja nie dzieje się za szybko ani za wolno, no i pomysł również niebanalny - jestem ciekawa czy bohaterowie wezwą karatkę i policję. Ale żeby się o tym przekonać muszę pewnie poczekać do kolejnego rozdziału. Chyba odpowiedziałam na wszystkie Twoje pytania :)
Pozdrawiam
Jeśli masz chęci i czas to zapraszam do mnie:
amandiolabadeo.blogspot.com